środa, 25 września 2019

Żel punktowy na wypryski Sylveco - mój hit

września 25, 2019 0 Comments
sylveco żel punktowy na wypryski
Żel punktowy Sylveco gości w mojej kosmetyczce już od długiego czasu i jest to produkt, bez którego nie mogę się obejść. Co prawda od kiedy zmieniłam kosmetyki do pielęgnacji cery to rzadko pojawiają się u mnie pryszcze, ale jednak czasami coś wyskoczy. Wybawieniem jest właśnie ten żel punktowy.
sylveco żel punktowy na wypryski
Produkt ten jest dostępny w internecie, zielarniach, Sekrecie Urody, niektórych aptekach. Kosztuje od 15 do 20 zł za 15 ml. Pojemność wydaje się nieduża, ale jest to kosmetyk bardzo wydajny. Mnie wystarcza na kilka miesięcy. Pamiętać jednak należy, że jest bez konserwantów i trzeba go przechowywać w odpowiednich warunkach.
sylveco żel punktowy na wypryski
Informacje od producenta na kartoniku:
sylveco żel punktowy na wypryski
Skład żelu punktowego na wypryski Sylveco:
sylveco żel punktowy na wypryski skład
Kilka słów o aloesie. Ta roślina to złoto :) Działa między innymi kojąco i łagodząco. O aloesie pisałam tutaj - co prawda w kontekście żelu, ale roślina ta sama :D
sylveco żel punktowy na wypryski
Informacje o pozostałych składnikach. W żelu punktowym znajdziemy 5% olejku z drzewa herbacianego. Jest to mój ulubiony olejek i pisałam o nim tutaj. Poza tym, w składzie jest wspomniany wyżej aloes, alantoina oraz panthenol. Żel zabije więc pryszcza, złagodzi podrażnienia, zregeneruje i nawilży. Same plusy :)
sylveco żel punktowy na wypryski
Czy żel punktowy na wypryski od Sylveco działa? Ano działa! I to bardzo dobrze. Jak mi coś wyskoczy, smaruję niespodziankę właśnie tym żelem. Jak sama nazwa mówi, jest to produkt do stosowania punktowego. Dodam tutaj, że nie wystarczy jednorazowe posmarowanie, trzeba nanosić żel do kilku razy. To w sumie zależy od pryszcza (czy zmiany skórnej). Jak się trafi jakiś uparty gagatek, no to lepiej mieć żel gdzieś pod ręką.
Żel ma dość specyficzny zapach, który nie każdemu się spodoba. Ja jakoś wytrzymuję, ale ja to ja :D
W każdym razie produkt jest skuteczny - redukuje zmiany skórne, przyspiesza regenerację i łagodzi. U mnie działa rewelacyjnie i jak to się mówi, jest moim "must have".
sylveco żel punktowy na wypryski
Dajcie znać, jak u Was się sprawdza :)

poniedziałek, 23 września 2019

Kubek spieniający z Aliexpress

września 23, 2019 0 Comments
pojemnik do robienia piany aliexpress kubek spieniający
O spieniaczu do kosmetyków dowiedziałam się już bardzo dawno temu przy okazji czytania o azjatyckiej pielęgnacji. Uznałam wtedy, że nie jest mi to potrzebny gadżet, no i dodatkowo i tak nie wiedziałam, gdzie mogę to kupić. Ale całkiem niedawno zmieniłam zdanie i zamówiłam taki kubek spieniający na Aliexpress. Kupiłam go pod koniec kwietnia, a zamówienie otrzymałam na początku lipca. Kosztował 6,63 zł i zamawiałam z tego linku. Jeśli czytacie to w chwili, gdy link jest nieaktywny, to spieniacz ten znajdziecie po tych hasełkach:
Portable Foam Maker Facial Cleanser Foam Cup Body Wash Bubble Maker Bubbler for Travel Makeup Tool

Kubek spieniający przyszedł w kopercie i szczęśliwie nic się z nim nie stało podczas transportu. Mocny plastik przeżył długą podróż. Spieniacz jest nieduży, jego wymiary to 10 x 7,5cm. Wygląda trochę jak jabłko, ma nawet listek.
pojemnik do robienia piany aliexpress kubek spieniający
pojemnik do robienia piany aliexpress kubek spieniający
Jak na jabłko przystało, w środku jest ogryzek.
pojemnik do robienia piany aliexpress kubek spieniający
Jak działa spieniacz do kosmetyków? Ano bardzo prosto. Wlewamy trochę kosmetyku (i na przykład wodę, jeśli chcemy go rozcieńczyć) i spieniamy ogryzkiem, aż wytworzy się piana. Po co spieniać kosmetyki? A choćby z oszczędności, bo zużywamy wtedy mniej produktu. Albo dlatego, żeby uczynić kosmetyk delikatniejszym. Ja używam spieniacza z oszczędności, obecnie do szamponu. Ale spokojnie spienić można produkt do mycia twarzy czy ciała. Nie trzeba się obawiać, że piana słabo zadziała - zazwyczaj takie oczyszczanie będzie wystarczające. Ja myję włosy taką pianą i zarówno skóra głowy jak i włosy są czyste. Czasami, kiedy czuję potrzebę, robię mocniejsze oczyszczanie.
Kubek spieniający nie jest niezbędnym gadżetem, ale może się przydać. Ja z mojego jestem bardzo zadowolona - jest dobrze zrobiony i posłuży mi jeszcze długo.

Korzystacie ze spieniacza do kosmetyków? :)

wtorek, 10 września 2019

Pastelowe różowe włosy od Joanny

września 10, 2019 0 Comments
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Uwielbiam kolorowe włosy! Niestety ja muszę rozjaśniać kosmyki, by szalone kolory uzyskać. Piszę niestety, bo rozjaśnianie bardzo niszczy włosy i nad tym ubolewam. Moje naturalne włosy to ciemny brąz.
Jakiś czas temu zrobiłam rozjaśnianie i eksperymentowałam z kolorami. Kupiłam też kilka produktów w spreju, między innymi Color Spray od Joanny. Dopadłam go w Lidlu za dyszkę, ale można znaleźć ten sprej w mniejszych drogeriach, no i w internecie. Wybrałam pastelowy różowy, ale do wyboru jest jeszcze fioletowy, niebieski, turkusowy i srebrny.
Joanna Color Spray pastelowy różowy
 Informacje od producenta:
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Skład Color Spray Pastelowy różowy:
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Spray znajduje się w buteleczce z atomizerem o pojemności 150 ml. Ilość jak najbardziej na plus, wystarczy na więcej użyć. Tego typu produkty mają to do siebie, że z racji atomizera, mogą brudzić wszystko wokół. Ja do koloryzacji zawsze zakładam koszulkę, którą mogę pobrudzić, a ramiona okrywam ręcznikiem. Ale jak dla mnie ten sprej za mocno nie brudzi, gorzej bywa w przypadku chociażby czerwieni. Dodatkowo nie ma nieprzyjemnego zapachu jak w przypadku farb do włosów.
Tak jak wspomniałam wyżej, rozjaśniałam ciemne włosy do blondu. Mimo to bardzo ciężko u mnie uzyskać róż i pisałam o tym kilka razy na Instagramie. Próbowałam różnych produktów i najczęściej różu ani widu, ani słychu. W przypadku Joanny było inaczej, bo udało mi się uzyskać fajny kolor. Tutaj włosy w cieniu:
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Joanna Color Spray pastelowy różowy
A tu już w słońcu:
Joanna Color Spray pastelowy różowy
Nie jest to produkt trwały. Producent pisze, że kolor utrzymuje się do 3 myć i jak najbardziej się z tym zgadzam. Wiadomo, co głowa, to inaczej - u niektórych może się zmyć już przy pierwszym myciu. W sumie spoko, można potem sobie zrobić jakiś inny szalony kolor :D
Sprej może też wysuszać włosy - ma bardzo wysoko w składzie alkohol isopropylowy. Ja wysuszenia u siebie nie zauważyłam.
Jestem zadowolona z tego produktu i cieszę się, że wpadł w moje ręce :)

piątek, 30 sierpnia 2019

Maski do włosów w płachcie z Action

sierpnia 30, 2019 0 Comments
maski w płachcie do włosów z action
Lubię testować różne produkty do włosów i z wielką chęcią sięgnęłam po maski w płachcie. Nie spotkałam się wcześniej z takim produktem, bo jednak większą popularnością cieszą się maski na tkaninie do twarzy, a nie włosów. W każdym razie - przechadzałam się po Action z wypchanym po brzegi koszykiem i zawędrowałam na dział kosmetyczny. Czasem tam coś sobie wybiorę, a tym razem najbardziej zainteresowały mnie maski w płachcie o nazwie Me&My cute hair mask sheet. Jedna kosztowała 4.34 zł i cena wydała mi się ok. Na półce były dwa rodzaje do wyboru, więc je wzięłam :D
maski w płachcie do włosów z action
W opakowaniu znajduje się wielki czepek. Jest naprawdę duży. Ma przylepiec, który służy do lepszego dopasowania do głowy. Dodatkowo, czepki fajnie wyglądają - mają printy dokładnie takie, jak na obrazku na opakowaniu.
Maska jest gotowa do użycia od razu po wyjęciu. Nic nie trzeba do niej wlewać, smarować, po prostu wystarczy nałożyć na włosy. Sam produkt jest w środku czepka. Nic się z niego nie leje i nie wycieka. Producent zaleca, by maskę trzymać 15-20 minut i mniej więcej tyle trzymałam je na włosach. Jeśli chodzi o zapach, w moim przypadku nie drażnił nosa.

Maseczka w donuty jest z olejem kokosowym, jojoba i kadzidłowym oraz keratyną. Chociaż mam włosy wysokoporowate, to olej kokosowy sprawdza się na moich włosach znakomicie. I tak było w przypadku tej maseczki. Włosy były mięciutkie, nabrały też objętości.
maski w płachcie do włosów z action
Skład:
maski w płachcie do włosów z action

Maseczka z ludzikami jest z masłem shea oraz olejami: sojowym, rycynowym, arganowym oraz słonecznikowym. Obawiałam się nieco tego masła, ale zupełnie niepotrzebnie. Maseczka sprawdziła się równie dobrze jak ta wyżej. Miękkie włosy, sypkie i gładkie.
maski w płachcie do włosów z action
Skład:
maski w płachcie do włosów z action
Obie maseczki przypadły mi do gustu. Jest to fajna odskocznia od klasycznych masek. Nie zamierzam ich jednak zbyt często stosować - do Action mam kilkaset kilometrów :D Aczkolwiek jak będę w tym sklepie, to chętnie je jeszcze kupię. W moim przypadku maseczki w płachcie do włosów idealnie sprawdzą się w podróży. Zajmą mało miejsca i nie będą kłopotliwe w użyciu.

Znacie, lubicie? :)

wtorek, 13 sierpnia 2019

Pianka Venita Ognisty wulkan

sierpnia 13, 2019 0 Comments
pianka venita ognisty wulkan
Jeżeli chodzi o farbowanie włosów na szalone kolory, to pianka Venita jest moją faworytką. Używam jej od lat i oprócz tego, że daje świetny kolor, to ma super cenę - kosztuje ok. 10 złotych za opakowanie 75 ml. Można ją nabyć w Jasmin, Sekrecie Urody, Drogerii Natura i internetach.
Moje ulubione kolory pianek Venita to Jasna czerwień i Ognisty wulkan, ale miałam też kilka innych, między innymi żółty, fioletowy i różowy.
pianka venita ognisty wulkan
W opakowaniu znajdziemy piankę koloryzującą oraz rękawiczki. Instrukcja jest nadrukowana od środka.
pianka venita ognisty wulkan
Skład pianki:
pianka venita ognisty wulkan
Ja piankę Venita Ognisty wulkan nakładam po myciu włosów i trzymam ok. 20 minut. Następnie spłukuję i nakładam odżywkę. Jak długo pianka trzyma się na włosach? U mnie wygląda to następująco: na samym początku jest to ok. 7 dni (przy codziennym myciu), a po paru koloryzacjach złazi do pomarańczu w ok. 3 dni. To dziwna rzecz, ale mam tak za każdym razem przy czerwieni i to nieważne, jakiej firmy (i czy to trwała farba czy nie). Ot, taka fanaberia moich kłaków :D
A oto efekty. Zdjęcia robione w dniu bez słońca:
pianka venita ognisty wulkan
 Przypominam również, że aby osiągnąć tak intensywny kolor, trzeba rozjaśniać włosy.
pianka venita ognisty wulkan
Pianka też bardzo brudzi. Może odbarwić wannę czy umywalkę. Także od razu trzeba się nastawić na sprzątanie :D 
pianka venita ognisty wulkan
Pianka ta spełnia marzenia o kolorowych włosach :D W moim przypadku nie tylko daje ładny kolor, ale przede wszystkim nie niszczy i nie wysusza włosów. No ale, co głowa, to inaczej.
Lubicie czerwone włosy?

sobota, 10 sierpnia 2019

Maska w płachcie DIY

sierpnia 10, 2019 0 Comments
maska w płachcie diy
Maski w płachcie to zdecydowany hit. Na rynku jest ogromny wybór takich maseczek - do wyboru, do koloru! Można je zrobić samemu i to w bardzo prosty sposób.
Do zrobienia maski w płachcie użyłam chusteczek Tami (bawełniane chusteczki kosmetyczne do twarzy, skóra wrażliwa i skłonna do alergii), a kupiłam je w Rossmannie za 5.50 zł. W opakowaniu jest 30 sztuk. Te chusteczki idealnie nadadzą się do zrobienia maski, bo są bawełniane i się nie porwą. Producent zapewnia, że są biodegradowalne.
tami bawełniane chusteczki do pielęgnacji twarzy
Wymiar jednej chusteczki to ok. 19x19 cm.
tami bawełniane chusteczki do pielęgnacji twarzy
tami bawełniane chusteczki do pielęgnacji twarzy
Jedyne, co mi się nie podoba w opakowaniu, to okienko. Uważam, że jest zbędne. Chociaż z drugiej strony, nie każdy wie, jak takie chusteczki wyglądają (tak przynajmniej domniemam patrząc na pootwierane opakowania różnych rzeczy w sklepach).
tami bawełniane chusteczki do pielęgnacji twarzy
Jak więc zrobić maskę na tkaninie w domu? Bardzo prosto! Bierzemy jedną chusteczkę.
maska w płachcie diy
Następnie wycinamy otwory na oczy, nos i usta (mumia mode on). Można jeszcze przyciąć chusteczkę na okrągło. Maska jest gotowa.
maska w płachcie diy
Maskę przydałoby się jednak czymś nasączyć. Tu mamy pełne pole do popisu. Co nada się do nasączania maski w płachcie?

  • hydrolaty
  • woda różana
  • esencje
  • napary / odwary ziołowe
  • soki ze świeżych owoców lub warzyw (najlepsze są z własnego ogródka)
  • sok aloesowy

maska w płachcie diy
Maseczkę nasączamy w wybranym produkcie i nakładamy na twarz na 15-25 minut. A potem możemy cieszyć się cudną skórą :)

wtorek, 6 sierpnia 2019

Jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie

sierpnia 06, 2019 0 Comments
Jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie

Na krześle leży sterta ubrań do prasowania. Stwierdzasz, że i tak masz za mało czasu, nie zdążysz tego wyprasować. Nic nie prasujesz, a potem się frustrujesz, bo kolejnego dnia też nie masz czasu.

Obiecałaś sobie, że codziennie będziesz biegać przez 40 minut. Od tygodnia jednak nie biegłaś ani jednej minuty, bo stwierdzasz, że i tak nie masz czasu. Frustracja narasta.


W rozpisanym planie na nowy rok zaplanowałaś, że codziennie przez 30 minut będziesz czytać. Jest już sierpień, nie czytałaś ani razu. Bo obowiązki, bo dzieci, bo to, bo tamto.
jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie
Każdy z nas tak ma. I każdy z nas ma mnóstwo obowiązków, problemów atakujących nagle i niespodziewanie. Wydaje się, że doba jest za krótka, by wszystko zrobić i jeszcze odpocząć. Tu praca, tu dom, dzieci, zakupy, obowiązki, całe mnóstwo obowiązków.
Doba ma 24 godziny i każdy z nas ma do dyspozycji taką ilość czasu. Najważniejszą kwestią jest to, jak ten czas wykorzystamy. Można planować, ale tak naprawdę dokładne planowanie co do minuty nie ma sensu, bo nasz mózg lubi przekłamywać, ile trwa dana czynność. Żeby coś zaplanować, trzeba ustalić duże widełki, a to i tak może nic nie dać. Cóż, tak działa mózg.
jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie
Ale dzisiaj nie będę skupiać się bezpośrednio na mózgu. Chcę napisać, że jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie. Sterta do prasowania? Wybierz 5 ciuchów, które koniecznie i pilnie należy wyprasować. A potem je wyprasuj! Od razu poczujesz się lepiej! Góra ubrań się zmniejszy, a ty się nie sfrustrujesz, no bo coś już jednak zrobiłaś.
A co z bieganiem? Nałóż ubrania oraz buty i idź pobiegaj 5 minut. Albo 7. To oczywiście nie 40 minut, jak w założonym planie, a już coś. Niewielki krok do celu. Następnego dnia przebiegnij o minutę dłużej. No chyba, że problem jest w samym bieganiu. Jak tego nie lubisz, to po prostu odpuść i znajdź lepszą aktywność dla siebie. Życie jest za krótkie, by się do czegoś zmuszać.

Mnóstwo osób, które znam, deklarują, że chcą więcej czytać. W większości przypadków na chceniu się kończy, bo nie mają czasu. Tak przynajmniej twierdzą. Z tym czytaniem można sobie łatwo poradzić – na przykład czytać w komunikacji publicznej czy długiej kolejce (nie tylko w sklepie). Czas można na to znaleźć, nawet te 5 minut zamiast 30. Zrezygnować z serialu, który nic nie wnosi do życia, albo usprawnić coś w planie dnia i czas, który zostanie, poświęcić lekturze. Niech to będzie te 10 minut. Jeden krok.
jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie
Jeden krok można stawiać w innych sprawach. Dużo spraw urzędowych do załatwienia? Zerknij i zobacz, które są najpilniejsze. Najpierw zajmij się jedną sprawą, potem następną. Tu jeden krok, tam kolejny i wszystko załatwione. A może przerasta cię ogarnięcie regału? Bo tyle pierdół, tyle kurzu... Zacznij od jednej półki. Ja tak robię, kiedy nie mam czasu albo mi się nie chce ogarniać całości. Po prostu zajmuję się tylko jedną półką, a jak mnie najdzie ochota, to biorę się za następną. Humor od razu robi się lepszy, bo zrobiłam ten jeden krok. Jeden mały krok. Może nie jest wielki dla ludzkości i świata nie zmieni, ale nastrój na pewno poprawi. No i coś już będzie zrobione.
jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie
Jeden krok to dobra dla mnie metoda. Stosuję ją w różnych sprawach. I tych ważnych, i mniej ważnych. Nie ma co się frustrować, czy tracić cenny czas na nicnierobienie, kiedy w tym czasie już coś możemy zrobić. No, chyba, że potrzeba nam odpoczynku – trzeba sobie wtedy legnąć na łóżku bez wyrzutów sumienia ;)
jeden krok jest lepszy niż nicnierobienie